←  Prawo rodzinne i opiekuńcze

Forumprawnicze.info

»

Alimenty - jak dowieźć, że pozwany ojciec...

Krzysztof Sniezewski - zdjęcie Krzysztof Sniezewski 24 lut 2019

Witam serdecznie. Z polecenia znajomej, piszę do Państwa z zapytaniami oraz ewentualną pomoc jeśli da się zrobić cokolwiek w tej sprawie a mianowicie chodzi o sprawę o alimenty. Jestem po pierwszej sprawie o ustalenie ojcostwa oraz alimentów. Syn skończy w tym roku 4 lata. Ojciec na sprawę się stawił, nie zaprzeczył jakoby nie był ojcem dziecka obyło się bez testów.ale do sedna. Wyraził zgodę na alimenty na rzecz syna w wysokości 400 zł miesięcznie. Wnioskowałam o 1000 chociaż wiem że i tak sąd zdecydowanie zanizylby alimenty to na pewno nie zgodzę się na kwotę 400 zł tym bardziej, ojciec dziecka w odpowiedzi sądu na pytanie jakie są koszty jego utrzymania okłamał sąd powiedział że placi matce z którą mieszka 600 zł miesięcznie ( jego matka przyznała mi w rozmowie telefonicznej że nie 600 a 300 zł od 4 miesięcy ), opłaca wraz z matką przedszkole oraz przybory potrzebne do niego( nie mają wspólnego gospodarstwa, i matka ze swojego konta/środków oplaca ok.190 zł /msc z własnej woli a nie w ramach alimentów),twierdzi iż kupuje dziecku ubrania, zabawki itp. ( od września nie wydał na syna grosza), dodatkowo opowiada że sam sobie gotuje- a jak nie gotuje to idzie na miasto coś zjeść. Dodam że na pierwszej sprawie jaka do tej pory się odbyła przedstawił umowę o pracę z której wynika, że zarabia najniższa krajową. Dodatkowo sąd zapytał czy pozwany leczył się psychiatrycznie ale oczywiście również skłamał mówiąc że się nie leczył ( ojciec dziecka leczył się w 2018r przebywając w szpitalu psychiatrycznym w Toruniu PRZEZ 3 MIESIĄCE) Wszystko co powiedział przed sądem w sprawie wydatków jakie ma i wobec siebie i dziecka jest kłamstwem. Na sprawie złożyłam dodatkowy wniosek o udzielenie zabezpieczenia na czas trwania rozprawy w kwocie 700 zł miesięcznie, sąd przyznał zabezpieczenie 400 zł na czas trwania procesu oraz nakazał na kolejną sprawę aby matka pozwanego napisała w oświadczeniu że rzeczywiście pozwany tyle płaci jej na rzecz mieszkania. Wtedy powiedziałam że powołuje matkę pozwanego na świadka - wolę żeby zeznała to przed sądem wtedy jest większe prawdopodobieństwo że powie w końcu jaka jest prawda. Już ją o tym poinformowałam lecz nie jestem pewna co do niej jak sama twierdzi iż nie sądziła,że jej syn może takie kłamstwa opowiadać. Moje pytania brzmią- czy mogę żądać aby pozwany tzn ojciec dziecka ujawnił swój rachunek bankowy ? Na co na prawdę przeznacza swoje pieniadze? Czy można jakoś uzyskać opinie ze szpitala psychiatrycznego o stanie psychicznym oraz opis choroby pozwanego? Że jest on kłamcą oraz manipulantem oraz wszystko robi po złości bo najlepiej to by ani grosza nie zapłacił. Dwa dni przed sprawa chciał się "dogadać" bez ingerencji sądu żeby mi wysyłac z własnej woli 400 zł w co oczywiście nie uwierzyłam. A na koniec powiedział że odbiera na przemian z matką syna z przedszkola i odwozi go o 19 do domu do czasu aż nie wrócę z pracy,co jest kolejnym ponieważ odkąd syn chodzi do przedszkola ojciec tylko raz odebrał go z przedszkola- zastanawiam się nawet czy nie powołać na świadka przedszkolanki żeby ta powiedziała jak to ojciec odebrał go raz i to po godzinie 16, kiedy już prawie żadnego dziecka nie było w przedszkolu. Nie wiem co robić, nie wiem jak mam udowodnić że wszystko co powiedział jest kłamstwem. Mam wrażenie że sąd traktuje moją sprawę olewająco. I czy można kosztami opłacenia pełnomocnika obciążyć pozwanego ? Chociażby częściowo? Bardzo proszę o pomoc!!
Odpowiedz