←  Prawo cywilne

Forumprawnicze.info

»

Uwłaszczenie a umowa i zobowiązanie

Kraven - zdjęcie Kraven 08 cze 2019

 
Witam, po przeszukaniu forum nie znalazłem odpowiedzi na mój problem, ani na jego elementy.
 
Sytuacja jest następująca
Część rodziny uwłaszcza się na gruntach należących do moich pradziadków (głównie). Do tych gruntów mój ojciec posiada prawa ze spadków. Ci uwłaszczający się podpisali umowę w której mówią o "niesprzeciwianiu się" swoim uwłaszczeniom (na rzecz ich wstępnych już nieżyjących), po kolei Drudzy Pierwszym (1. akapit) Pierwsi Drugim (2. akapit) [dla klarowności Pierwi uwłaszczają się na gruntach po pradziadku, Drudzy na gruntach po prababcie]. W 3. akapicie piszą o uznaniu "praw należnych" do "rzeczonego majątku" (w umowie wymieniona jest rozpoczęty już proces uwłaszczenia Pierwszych z sygnaturą akt, a także wyminione enumeratywnie są nieruchomości uwłaszczenia Drugich) oraz że "zobowiązują się do ich zaspokojenia" na rzecz siostry mojego dziadka i mojego ojca, przy czym przy ostatnim jest dopisane "po zgłoszeniu". Jednocześnie w akapicie wymienieni są Uwłaszczający razem w uznaniu, natomiast przy określeniu "zobowiązują się do zaspokojenia" dochodzi do podziału (1. siostrę dziadka; 2. mojego ojca).
Mój ojciec nie był obecny podczas sporządzania tej umowy i nie jest pod nią podpisany. Został poinformowany dopiero po zakończeniu uwłaszczenia Pierwszych (zakończeniu i uprawomocnieniu). Umowa została spisana przez prawnika.
 
Prawa do majatku wynikają z dziedziczenia po pradziadku i dwóch ciotkach (które dziedziczyły jeszcze po prababce, po której dziadek nie dziedziczył)). Grunty na których nie doszło jeszcze do uwłaszczenia są gruntami po prababce do których prawa są z dziedziczenia po ciotkach (jej córkach). Uwłaszczone są już grunty pradziadka.
 
Problemy : Czy zapis o zobowiązaniu do zaspokojenia praw należnych do rzeczonego majątku jest "silny" tj. podważalny, wymagalny i mogący być podstawą pozwu o zapłatę ?
Co oznacza zapis "rzeczony majątek" - czy obejmuje on wszystkie wymienione w umowie elementy (nieruchomości z sygn. akt i te enumeratywnie wymienione), czy dotyczy on tylko praw do masy spadkowej, elementów do których mój ojciec posiada prawa ?
Co należy rozumieć przez "prawa należne" ?
Czy przeprowadzenie uwłaszczeń(-ia) coś znaczy tj. czy przez uszczuplenie masy spadkowej pomniejsza "prawa należne" ? Czy to(/e) uwłaszczenia powodują kasacje spadkobrań po 1971 roku ?
Czy jako osoba niepodpisana pod tą umową, mojemu ojcu przysługują jakiekolwiek prawa z umowy, względnie ochrona prawna ?
Czy warunek "po zgłoszeniu" jest w mocy ze względu na niemożność spełnienia przez brak poinformowania o fakcie istnienia tej umowy po zakończeniu jednego uwłaszczenia (nie można mu się sprzeciwić) ?
Na jaką datę liczyć "prawa należne" na 1971 rok czy na dzień podpisania umowy ?
Czy stwierdzenie "uznając prawa należne" tworzy zobowiązanie w wysokości tych praw nawet jeśli przyjąć że uwłasczenie pozbawia tych praw mojego ojca ?
Czy konstrukcja jaką podali w 3. akapicie o zaspokojeniu wskazuje na zaspokojenie tylko z majątku na którym się uwłaszczają czy też wskazuje na zaspokojenie wszystkich praw należnych, i czy może być traktowane jako przejęcie długu (przez 1. długu 2. wobec siostry dziadka; a 2. długu 1. wobec mojego ojca) ?
 
Uwłaszczenia zawierają szereg błedów i formalnych, i faktycznych - sprzeczne z wnioskiem zeznania stron, sprzeczne zeznania świadka wezwanego do potwierdzenia podstaw, brak wykazania wszystkich przesłanek zaistnienia uwłaszczenia, brak wykazywania zachowań jakie wymagane są przez uwłaszczanych aby do tego doszło, a nadto nieskuteczne zawezwania mojego ojca na rozprawy uwłasczeniowe - został podany błędny adres, wielokrotnie, dopiero na ostatnią rozprawę ostatniego uwłasczenia został ten błąd naprawiony (wielokrotne powtórzenie tego błędu a także brak wcześniejszego sprawdzenia zgodnie z należytą starannością - choćby przez PESEL czy dosłownie wpisanie w wyszukiwarkę internetową [ojciec prowadzi działaność gospodarczą i widnieje zarównoa na stronie firmy jak i w KRS], wskazuje na celowość działania) [Poczta Polska również nie sprawdziła tego adresu i wystawiała błędne awiza, mimo to opisując zawezwania jako doręczone]
 
Nasze rozumowanie : Pomimo niepodpisania umowy mój ojciec jest stroną umowy. Na jego rzecz jest zapis o "zobowiązaniu się" co tworzy 'nowe' zobowiązanie (niezależne od istnienia/uwłasczenia praw), wysokość zobowiązania określają "prawa należne" wynikające ze spadkobrań na rzecz dziadka po którym dziedziczył mój ojciec, w wartości i wedle stanu na dzień spisania umowy (zatem nienaruszone uwłaszczeniami [jak mogą uznawać prawa, które ich działania usuwają], w wartości gruntów przeznaczonych na 'przemysłówkę' i 'budowlankę') w całości (z wszystkich praw do wszystkich nieruchomości wymienionych w umowie) do spłacenia przez Drugich (wynika to z zapisu w umowie - razem "uznają prawa" a następnie dzielą się spłacanymi). Warunek "po zgłoszeniu", został spełniony; uważam że jako 'utajniony' jest nieskuteczny. Przepisów umowy nie złamaliśmy - nie sprzeciwialiśmy się uwłaszczeniu (sądząc o skuteczności zabezpieczenia praw); uważam że jako niepodpisana strona mój ojciec nie mógł być do niczego zobowiązany a może tylko czerpać z umowy korzyści. 
 
Zatem z samej umowy istnieje dług który spłacają Drudzy. Wymagalny, w wysokości praw do wszystkich nieruchomości uwłaszczanych, na dzień i wedle stanu z dnia podpisania umowy.
 
Sens i warunki wokół umowy : Pierwsi dowiedzieli (jako że jedna z nich pracowała w urzędzie gminy) się o przeznaczeniu działek na cele przemysłowe z gwarancją wykupu (przez gminną spółkę celową na "strefę ekonomiczną" [jej rozszerzenie] pod inwestycje już ustaloną), co znacznie podniosło ich wartość z rolnych niskoklasowych na przemysłowe. Rozpoczeli zatem procedurę uwłasczenia tychże na rzecz swoich wstępnych po których wyłącznie oni dziedziczą. Drudzy zostali zawezwani jako uczestnicy (posiadający prawa do tych gruntów). Drudzy są typowymi roszczeniowcami "nam się należy i tyle, nikomu innemu", próby przekonania ich ze względu na jakąkolwiek sprawiedliwość, słuszność nie dawały skutków (ani nam ani Pierwszym). Zezwolili na uwłaszczenie Pierwszych ponieważ uważali że są to nic-niewarte grunty rolne (ugory). Bali się jednak że Pierwsi po uwłaszczeniu spróbują pozbawić ich gruntów budowlanych (do których Piersi i My mamy prawa). Dlatego też zarządli umowy. Umowe spisywał prawnik na zleceniu gminy/spółki gminnej który miał za zadanie ustalenie ostatecznych właścicieli dla sprawności wykupu. O tej umowie wiedziały trzy strony Pierwi, Drudzy i Ciotka (wszyscy posiadający prawa ze spadków) żeby nie doszło do sprzeciwów uwłaszczani mieli spłacić wywłaszczanych. Jako niewiedzący mój ojciec był kością niezgody, domniemujemy że strony nie miały zamiaru spłacić praw mojego ojca, nie informować go o niczym związanym z tymi gruntami i przez to osiągnąć korzyść. Pomysłodawczyni (Pierwsi) twierdziła że Drudzy zgodzili się dopiero gdy to oni mieli "spłacić" mojego ojca. Rodzina jest skonfliktowana i aby im "dokopać" Pierwi poinformowali mojego ojca o tej całej sprawie i o umowie (przesyłając tylko kopię kolorowego ksero) dopiero po uprawomocnieniu się wyroku o ich uwłaszczeniu. Występowali jako obrońcy praw mojego ojca (z dodatkową historyjką o chorobie nowotworowej) jednocześnie nie informując o wszystkich okolicznościach sprawy. Drudzy nie odpowiadali na słane do nich pisma, kontakt podjęli tylko raz osobiście, po tym jak ojciec się do nich wybrał (podróż przez całą Polskę, spod Jeleniej Góry pod Kraków). Na rozprawie (ostaniej) uwłaszczeniowej zachowywali się chamsko i bezczelnie (my cie nie znamy, nie wysyłaj nam nic, to wszystko nasze, nam się należy i nikomu nic).
 
Mój ojciec nie utrzymywał kontaktu z tą rodziną, czy raczej rodzina nie utrzymywała kontaktu z nim. Jego ojciec, rzeczony dziadek, popadł w konflikt z żoną i mówiąc pokrótce stoczył się. Babka "chroniła" mojego ojca przed kontaktami z nim, blokując wszelkie próby. Został on przyjęty przez rodzinę i mieszkał w domu swojego ojca (pradziadka) do którego miał prawa. Warunki pobytu dziadka na tych ziemiach są określane różnie, albo jakoby był traktowany jak "niewolnik" tzn. pracował w tym gospodarstwie i nie czerpał z tego korzyści poza podstawowym utrzymaniem, albo był pod ich "pełną opieką". Ojciec próbował kontaktować się zarówno z dziadkiem jak i rodziną w celu pomocy, czy to dziadkowi czy rodzinie żeby się zajęli dziadkiem. Oferował pomoc finansową nawet na ręce rodziny (dziadek jako alkoholik był uznawany za niepewnego). Dziadek był zainteresowany tylko swoją żoną (matką mojego ojca), zaś rodzina twierdziła że w razie czego się skontaktują. Byli w posiadaniu zarówno adresu zamieszkania jak i numerów kontaktowych. Kontaktu nie podjęli nawet gdy dziadek był umierający, o jego śmierci ojciec dowiedział się dopiero z pisma sądowego. 
 
Podsumowywując : Co zrobić aby nie zostać stratnym. Grunty posiadają znaczną wartość, ponieważ zostały przeznaczone w części na 'przemysłówkę', a w części na 'budowlankę'. Informacja o tej umowie została przekazana przez 'Pierwszych' dopiero po uprawomocnieniu się ich uwłasczenia. 'Drudzy' (którzy się zobowiązali 'zaspokoić prawa' mojego ojca) byli wielokrotnie wzywani do uregulowania tego zobowiązania (w formie pism nieformalnych i ogólnych, wezwani zostali na postępowanie ugodowe, a także formalnie 'zawezwaniem do zapłaty'). Ich uwłaszczenia są do obalenia ze względu na błędy, braki i sprzeczności.
 
Błedy braki i sprzeczności :
Uwłaszczeń:
 niewykazanie kwalifikacji rolnika przez uwłaszczanych nawet nie wzmiankowanie tego pomimo wymogu, 
 zeznania sprzeczne z treścią wniosku o uwłaszczenie (we wniosku nie było umowy, w zeznaniach że była), 
 podniesione dowody nie potwierdzają ani samoistotności posiadania ani okresu wymaganego, a wrecz przeczą (świadek mówi o latach 70.),
 uwłasczani nie zachowywali się jako samoistni posiadacze przyjmując spadki i nie negując praw innych do spadków,
matka uwłaszczanego Drugich rozporządzała majątkiem (na którym go uwłasczają) testamentem (obalonym tylko z braku formalnego) w którym go efektywnie wydziedziczała, zaś on sam nie podnosił swoich praw jako samoistny posiadacz a tylko jako częściowy spadkobierca
 Błędne wskazania miejsca doręczania zawiadomień, skutkujące nieskutecznością zawezwań, wielokrotnie błąd powtarzany (wręcz umyślnie)
Umowy:
 Jako niepodpisany ojciec nie jest do niczego zobowiązany, ani do "niesprzeciwiania się", ani do warunku (pomimo to nie występował przeciwko zapisom umowy).
  
 
W skrócie: Rodzina próbowała mojego ojca wyru...gować spisująć umowę gdzie go niby zabezpieczali, zakładając że nic nie zapłacą, o niczym go nie informując. Pomimo nie stawienia na posiedzenia się nie próbowali w żaden sposób podjąć kontaktu (dopiero po tym jak Pierwsi uzyskali co chcieli) pomimo tego że dane adresowe i kontaktowe są banalnie proste do uzyskania przez wyszukiwarki internetowe oraz były im podane a do tego sąd ma wgląd w system PESEL. Nie odnosili się do tej pory w żaden sposób do naszych roszczeń. Mniemamy że podnoszą iż z uwłaszczenia nie należy się odszkodowanie i "usuwa" ono prawa innych osób od 1971. Przed ich uwłasczeniem Drudzy, nieoficjalnie, przez ich pełnomocnika, który nie występował jako pełnomocnik (co sam podkreślał), mówili o możliwości spłaty w wysokości 10 tys zł (przy wartości praw mojego ojca 420 tys zł, a obu uwłaszczeń ~3 mln zł, przy ostrożnych szacunkach). Ich prawnik w prywatnej rozmowie mówił o kwocie poniżej 100 tys zł (co odpowiadałoby jedynie niepełnym prawom tylko do majątku na których się oni uwłaszczają).
 
W jeszce większym skrócie : próbują mojego ojca wywłaszczyć, pomimo umownego zobowiązania do zapłaty; celowo sobie nim pogrywają w rozgrywkach intrarodzinnych; działali celowo i umyślnie na szkodę mojego ojca.
 
Co robić ? Przepraszam za powtórzenia, i niejasności, sprawa zaczyna robić się gorąca a prawnicy z którymi się konsultujemy nie są zgodni i uważamy że się mylą, ponieważ nie wgłebiają się w sprawę a tylko pobieżnie ją analizują.
Odpowiedz

janeczka88 - zdjęcie janeczka88 11 cze 2019

Dzięki za pomoc :D

Odpowiedz