←  Orzecznictwo

Forumprawnicze.info

»

Wadliwość orzeczenia Sądu Najwyższego- gdz...


Najlepsza porada prawna: pasjonat 01 maj 2017 - 09:10

Dzień Dobry

 

Gdzie można zgł... Przejdź do postu

Mors - zdjęcie Mors 17 lis 2016

Dzień Dobry

 

Gdzie można zgłosić wadliwość orzeczenia Sądu Najwyższego, oraz czy tylko osoba w sprawie której wydano to orzeczenie może coś z tym zrobić biorąc pod uwagę iż nierzadko specjaliści prawa na podstawie wyroków SN dają porady prawne innym obywatelom?

Czy zasady logicznego myślenia obowiązują Sędziów czy są oni z nich zwolnieni?

 

Będę wdzięczna za odpowiedź.

Odpowiedz

Prawne.org - zdjęcie Prawne.org 22 lis 2016

Orzeczenie Sądu Najwyższego nie podlega dalszemu zaskarżeniu. Jedynie Sąd Najwyższy sam może zmienić swoją linię orzeczniczą wydając w podobnej tematyce nowe orzeczenie o odmiennej treści. 

Odpowiedz

Mors - zdjęcie Mors 23 lis 2016

Dziękuję za odpowiedź.

 

Czyli Sąd Najwyższy może orzekać tak jak ma na to ochotę a co nie koniecznie pokrywa się z materiałem dowodowym i nie da się z tym nic zrobić i jeszcze trzeba zapłacić koszty sądowe za wadliwe orzeczenie Sądowe jako przegrany?

 

Poniżej piszę o co chodzi:

 

Według Słownika Języka Polskiego PWN leczenie zachowawcze to cyt. «leczenie chorego organu bez interwencji chirurga»

http://sjp.pwn.pl/sz...achowawcze.html

 

W Wikipedii można przeczytać iż cyt " Przeciwieństwem leczenia zachowawczego jest np. leczenie chirurgiczne."

https://pl.wikipedia...nie_zachowawcze

 

Tutaj w Pulsie Medycyny radioterapia opisywana jest jako leczenie zachowawcze ( dodam iż posiadam w wersji książkowej inną publikację która zalicza radioterapię do zachowawczych metod leczenia) :

 

http://pulsmedycyny....ca-w-raku-pluca

 

Natomiast Sąd Najwyższy w swoim orzeczeniu dotyczącym sprawy o niepoinformowanie pacjenta o skutkach ubocznych radioterapii stwierdził że radioterapia to zabieg operacyjny:

 

 

Orzeczenie Sądu Najwyższego z dnia z dnia 1 kwietnia 2004 r., II CK 134/03  w którym stwierdził on iż  cyt „ Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 1 kwietnia 2004 r., II CK 134/03 stwierdził, że w sytuacji, w której chodzi o zabieg operacyjny ratujący życie pacjenta, obowiązek udzielenia informacji, wynikający z przepisów art. 34 ust. 2 w związku z art. 31 ust. 1 ustawy z dnia 6 grudnia 1996 r. o zawodzie lekarza (Dz. U. z 1997r., Nr 28, poz. 152 ze zm.; obecnie: jedn. tekst: Dz. U. z 2005 r. Nr 226, poz. 1943ze zm.) i art. 19 ust. 1 pkt 3 ustawy z dnia 30 sierpnia 1991 r. o zakładach opieki zdrowotnej (Dz. U. Nr 91, poz. 408 ze zm.; obecnie: jedn. tekst: Dz. U. z 2007 r.Nr 14, poz. 89), może ograniczać się do wskazania możliwych niekorzystnych skutków i powikłań, będących zwykłym, typowym następstwem danego zabiegu. W wyroku tym Sąd Najwyższy podkreślił ponadto, że zakres udzielanych pacjentowi informacji musi być uzależniony od rodzaju zabiegu, w szczególności od tego, czy w danym wypadku za jego przeprowadzeniem przemawiają bezwzględne, czy względne wskazania, czy też chodzi jedynie o zabieg kosmetyczny, przychylając się w tej kwestii do swych poprzednich wypowiedzi w wyrokach z dnia28 sierpnia 1972 r., II CR 296/72 (OSNCP 1973, nr 5, poz. 86), z dnia 14 listopada 1972 r., I CR 463/72 (Nowe Prawo 1975, nr 4, s. 585), z dnia 28 sierpnia 1973 r., I CR 441/73 (OSNCP 1974, nr 7-8, poz. 131), z dnia 11 stycznia 1974 r., II CR  732/73 (OSPiKA 1975, nr 1, poz. 6), z dnia 7 marca 1974 r., I CR 43/74 (Nowe Prawo 1977, nr 1, s. 109), z dnia 5 września 1980 r., II CR 280/80 (OSPiKA 1981, nr 10, poz. 170).”

 

Czy Sędziowie mogą podważać aktualny stan wiedzy medycznej pomimo iż nie posiadają uprawnień medycznych?


Użytkownik Mors edytował ten post 23 listopad 2016 - 16:00
Odpowiedz

Mors - zdjęcie Mors 06 gru 2016

Skoro Sąd  Najwyższy może zmienić swoje stanowisko w podobnej sprawie oznacza to że Sądy takie nie stosują się do przepisów prawa. Jak można orzec np w jednej sprawie że radioterapia to zabieg operacyjny a w innej sprawie podobnego typu że radioterapia nie jest zabiegiem operacyjnym?

Odpowiedz

Takisobiektoś - zdjęcie Takisobiektoś 23 mar 2017

Z tego co Pan przedstawił nie ma sprzeczności.

Odpowiedz

Najlepsza porada prawna: pasjonat - zdjęcie pasjonat 01 maj 2017

Dzień Dobry

 

Gdzie można zgłosić wadliwość orzeczenia Sądu Najwyższego, oraz czy tylko osoba w sprawie której wydano to orzeczenie może coś z tym zrobić biorąc pod uwagę iż nierzadko specjaliści prawa na podstawie wyroków SN dają porady prawne innym obywatelom?

Czy zasady logicznego myślenia obowiązują Sędziów czy są oni z nich zwolnieni?

 

Będę wdzięczna za odpowiedź.

 

1) Co do zasady nie ma odwołania od orzeczenia Sądu Najwyższego. Można oczywiście próbować wnosić skargę do ETPC w Strasburgu ale tylko na naruszenie Konwencji. Skarga ta nie jest de facto odwołaniem od wyroku państwa polskiego czyli nie jest tak, że Trybunał w Strasburgu go zmieni lub uchyli.

 

2) Najlepsi specjaliści prawa nie zawsze bezkrytycznie odnoszę się do orzeczeń S.N.. Bardzo dobry fachowiec potrafi niejednokrotnie skutecznie polemizować z orzecznictwem S.N.- co ja dosyć często osobiście skutecznie czynię. Proszę np. zwrócić uwagę jak wyłączam wszystkich sędziów sądu okręgowego i to nie na podstawie bezwzględnej przyczyny określonej w art. 48 k.p.c. tylko na podstawie art. 49 k.p.c. i to również nie na podstawie stosunków osobistych strony z sędzią tylko na argumentach, że sędziowie popełnili przewinienia dyscyplinarno- służbowe mi przestępstwa niespełnienia obowiązków służbowych. Za pewne otrzymał by pan od innych odpowiedź, że nie można wyłączyć wszystkich sędziów w danym sądzie. Ba- w przyszłości chcę wyłączyć wszystkich sędziów sądu apelacyjnego w danym sądzie.

http://forumprawnicz...rakowie-t19009/

 

Aby nie być gołosłowny odnośnie różnych interpretacji dokonywanych przez sędziów Sądu Najwyższego posłużę się wymownym przykładem, który przytoczyłem już w innych tematach do którego link przykładowo poniżej:

http://forumprawnicz...zaniu-z-t15836/

Zgodnie z tezą uchwały S.N. z dn. 25 marca 2003 r. I KZP 1/03 „Przepis art. 49 § 1 ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. – Prawo  o ustroju sądów powszechnych (Dz. U. Nr 98, poz. 1070 ze zm.) nie ma zastosowania w wypadku naruszenia w piśmie powagi czynności sądowych albo ubliżenia w piśmie skierowanym do sądu temu organowi, innemu organowi państwowemu lub osobom biorącym udział w sprawie” czy też zgodnie z postanowieniem S.N. z dn. 3 lipca 2012 r. WZ 41/11„Jeżeli uczestnik postępowania zarzuca sędziemu, że przez wydanie wobec niego orzeczenia „popełnił przestępstwo”, o którym uczestnik ten zawiadomił organy ścigania, to takie zachowanie nie upoważnia do zastosowania sankcji określonych  w art. 49 ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. – Prawo o ustroju sądów powszechnych (Dz. U. Nr 98, poz. 1070 ze zm.)” z tym, że sędziowie Sądu Najwyższego tj. sędzia S.N. W. Błuś (sprawozdawca), sędziowie SN:  M. Buliński,   J. B. Rychlicki w uzasadnieniu popełnili rażące błędy prawnicze pisząc: „Organy wymiaru sprawiedliwości pełnią służbę publiczną i rozstrzygając szereg skomplikowanych spraw muszą liczyć się także z krytycznymi i bywa, iż niezasłużonymi ocenami osób niezadowolonych z ich decyzji. Korzystanie w takiej sytuacji z sankcji określonych w przepisach o tzw. „policji sesyjnej” wydaje się być zbyt rygorystyczną, w tym etapie postępowania i w ustalonym stanie faktycznym, reakcją na zachowanie autora takiego zawiadomienia. Pamiętać przy tym należy  o treści art. 54 ust. 1 Konstytucji RP i art. 10 Konwencji o ochronie praw człowieka  i podstawowych wolności (prawo do krytyki, nawet ekspresyjnej). Takie stanowisko Sądu Najwyższego, w tym etapie postępowania i w tej jednostkowej sprawie, nie oznacza jeszcze bezkarności osób ubliżających w pismach kierowanych do instytucji państwowych, funkcjonariuszom publicznym, w tym sędziom i prokuratorom. Przypomnieć wystarczy chociażby treść art. 226 § 1 k.k. czy też art. 234 k.k. Są to przestępstwa ścigane z urzędu i brak jest racji powstrzymujących organy ścigania od wszczynania postępowań karnych w razie zetknięcia się w czasie urzędowania z działaniami wyczerpującymi znamiona tych przestępstw (…)”. Należy wskazać sędziom Sądu Najwyższego, że art. 226 § 1 k.k. statuuje, że „Kto znieważa funkcjonariusza publicznego lub osobę do pomocy mu przybraną, podczas i w związku z pełnieniem obowiązków służbowych, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku” wobec tego nie sposób utożsamiać czynność znieważenia sędziego w formie pisanej  w sytuacji gdy ustawodawca wprost mówi o formie czasownikowej, którą należy wiązać w danej chwili, czasie, a nie z sytuację przeszłą, gdzie jedynie dane pismo jest w konsekwencji jedynie odczytywane na rozprawie. Zresztą już bardziej trafnie przedstawili to sędziowie Sądu Najwyższego tj. sędzia S.N. E. Strużyna, sędziowie S.N.: J. Kubiak (sprawozdawca), F. Tarnowski w uzasadnieniu uchwały  z dn. 25 marca 2003 r. I KZP 1/03 pisząc: „W szczególności zachowały swą aktualność argumenty, że istota unormowań składających się na „policję sesyjną” sprowadza się do doraźnego utrzymania powagi sądu, co jest możliwe tylko wtedy, gdy określone szczegółowo środki przymusu (kary porządkowe) zapewniają możliwość natychmiastowego reagowania przez sąd orzekający na naruszenia powagi, spokoju lub porządku czynności sądowych albo ubliżanie sądowi, innemu organowi państwowemu lub osobom biorącym udział w rozprawie lub posiedzeniu oraz, gdy dotyczą zdarzeń w toku rozprawy lub posiedzenia, a nie poza nimi, jak np. gdy chodzi o treść pism procesowych wnoszonych do sądu lub o zachowanie się różnych osób wprawdzie  w gmachu sądu, ale poza miejscem i czasem rozprawy lub posiedzenia”. (...) Konsekwencją takiego poglądu jest ustanie karalności czynów określonych w art. 49 § 1 u.s.p. wraz z zakończeniem rozprawy lub posiedzenia, na których doszło do naruszeń, a jeśli wydanie postanowienia   w tym terminie było niemożliwe – co najwyżej wraz z zakończeniem postępowania sądowego w danej instancji”. (...) T. Ereciński, J. Gudowski, J. Iwulski autorzy „Komentarza do Prawa o ustroju sądów powszechnych i ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa” (Warszawa 2002), mają wprawdzie rację, iż użyta w art. 49 § 1 u.s.p. ogólna formuła „ubliżenie sądowi, innemu organowi państwowemu lub osobom biorącym udział w sprawie”, bez uściślenia, o jaki sposób ubliżenia chodzi, obejmuje wszystkie formy (przejawy) tego zachowania się, a więc także ubliżenie na piśmie (tamże, s.132-133), ale wyprowadzany stąd wniosek dopuszczający sankcje w ramach „policji sesyjnej” także za ubliżanie w formie pisemnej, w tym  w szczególności, jeżeli pisma podlegają odczytaniu podczas rozprawy (tamże, s. 133), nie wydaje się być trafny. Nie ulega wątpliwości, że wykładnia gramatyczna występującego, zwłaszcza w prawie karnym (art. 216 § 1 i art. 226 § 1 k.k.), znamienia czynnościowego „zniewaga” obejmuje zarówno ubliżenie lub obrażenie słowne, jak i dokonane za pomocą określonego gestu, pisma, rysunku, znaku, miny itp., ale – jak już wskazano – kontekst ewolucyjny i systemowy przepisów Prawa o ustroju sądów powszechnych nakazuje interpretować to znamię restryktywnie (tak trafnie Sąd Apelacyjny  w L. w postanowieniu z dnia 20 listopada 2002 r., II AKz 447/02, niepubl.). Odmienna interpretacja prowadziłaby do zacierania granicy między tworzeniem prawa a jego stosowaniem i byłaby sprzeczna z wykładnią rozszerzającą standardów swobody wypowiedzi (także prawa do pisemnej, ekspresyjnej krytyki), określonych w art. 54  ust. 1 Konstytucji i art. 10 Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności, lansowaną ostatnio w doktrynie, orzecznictwie Sądu Najwyższego Europejskiego Trybunału Praw Człowieka (por. np. P. Hofmański, J. Satko: Przestępstwa przeciwko czci i nietykalności cielesnej, Kraków 2002, m.in. s. 30-36, 48 i cyt. tam literatura oraz orzecznictwo). Wykładnia ścieśniająca omawianego przepisu Prawa o ustroju sądów powszechnych ogranicza niewątpliwie zakres reakcji sądu w ramach „policji sesyjnej”, ale nie oznacza bezkarności autorów ubliżających pism kierowanych do sądu albo pism naruszających powagę czynności sądowych. W razie stwierdzenia, że tego rodzaju czyny zawierają znamiona przestępstw ściganych z urzędu  (np. określonych w art. 226 § 1, art. 232, 245 k.k.), sąd powinien, na podstawie art. 304 § 2 k.p.k., zawiadomić właściwego prokuratora, natomiast w odniesieniu do czynów zawierających znamiona przestępstw ściganych z oskarżenia prywatnego (np. określonych w art. 212 § 1, art. 216 § 1 k.k.) powinien w miarę potrzeby udzielić osobom biorącym udział w rozprawie lub posiedzeniu informacji o obowiązujących w tej kwestii przepisach”. Już w szczególności budzi zdumienie wywód prawny wskazanych imiennie sędziów Sądu Najwyższego, którzy wskazali również art. 234 k.k., który statuuje, że „Kto, przed organem powołanym do ścigania lub orzekania  w sprawach o przestępstwo, w tym i przestępstwo skarbowe, wykroczenie, wykroczenie skarbowe lub przewinienie dyscyplinarne, fałszywie oskarża inną osobę o popełnienie tych czynów zabronionych lub przewinienia dyscyplinarnego, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2”. Przecież ów przepis karny nie może budzić żadnych, jakichkolwiek wątpliwości nawet u przeciętnie wykształconego prawnika. W przepisie karnym art. 234 k.k. chodzi o sytuację, gdzie w sprawach enumeratywnie wskazanych, wyliczonych przez ustawodawcę (o przestępstwo, w tym i przestępstwo skarbowe, wykroczenie, wykroczenie skarbowe lub przewinienie dyscyplinarne) dana osoba fałszywie oskarża inną osobę o popełnienie notabene tych czynów zabronionych lub przewinienia dyscyplinarnego. Innymi słowy chodzi o sytuację w której np. osoba oskarżona o przestępstwo pomawia o czyny któremu są mu samemu zarzucane postanowieniem o przedstawieniu zarzutów czy też w konsekwencji aktem oskarżenia np. osoba oskarżona o prowadzenie pojazdu mechanicznego w stanie nietrzeźwości, fałszywie twierdzi, że to nie ona prowadziła wówczas pojazd mechaniczny, a prowadziła go inna osoba, którą wskazuje z imienia i nazwiska. Zgodnie z art. 87 ust. 1 i 2 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej (tekst. jedn. Dz. U. z 1997 r. nr 78  poz. 483 ze zm.) źródłami powszechnie obowiązującego prawa Rzeczypospolitej Polskiej są: Konstytucja, ustawy, ratyfikowane umowy międzynarodowe oraz rozporządzenia. Źródłami powszechnie obowiązującego prawa Rzeczypospolitej Polskiej są na obszarze działania organów, które je ustanowiły, akty prawa miejscowego. Wobec tego orzeczenia S.N. nie są źródłami powszechnie obowiązującego prawa ale jednak w  praktyce sądy dostosowują się do tych orzeczeń o ile nie potrafią wywieść innego logicznego twierdzenia, rozwiązania danego zagadnienia prawnego. Zgodnie z tezą uchwały S.N.  z dn. 11 stycznia 2006 r. I KZP 49/05 „Oskarżony, który składając wyjaśnienia w związku z toczącym się przeciwko niemu postępowaniem karnym, fałszywie pomawia inną osobę o współudział w tym przestępstwie w celu ukrycia tożsamości rzeczywistych współuczestników tego przestępstwa, a nie w celu własnej obrony, wykracza poza granice przysługującego mu prawa do obrony  i może ponosić odpowiedzialność karną z art. 234 k.k.”. Natomiast w myśl art. 183 § 1 k.p.k. świadek może uchylić się od odpowiedzi na pytanie, jeżeli udzielenie odpowiedzi mogłoby narazić jego lub osobę dla niego najbliższą na odpowiedzialność za przestępstwo lub przestępstwo skarbowe. W myśl art. 185 k.p.k. można zwolnić od złożenia zeznania lub odpowiedzi na pytania osobę, która pozostaje z oskarżonym w szczególnie bliskim stosunku osobistym, jeżeli osoba taka wnosi o zwolnienie. Ponadto nawet umyślne złożenie przez świadka zeznań nieprawdziwych lub umyślne zatajenie prawdy co do okoliczności mających znaczenie dla ustalenia jego odpowiedzialności karnej lub osoby mu najbliższej, pomimo pouczeniu go o uprawnieniach z art. 183 § 1 k.p.k. nie podlega penalizacji. Zawarte w art. 183 § 1 k.p.k. prawo świadka to odmowy odpowiedzi na konkretne pytanie nie zapewnia mu w sposób dostateczny prawa do obrony. Wobec tego pomimo, że świadek zostanie pouczony o prawie odmowy odpowiedzi na konkretne pytania mogące narazić jego lub osobę dla niego najbliższą na odpowiedzialność za przestępstwo lub przestępstwo skarbowe to ma prawo (jeśli istnieją warunki wyłączenia bezprawności) umyślnie zeznawać nieprawdę lub zatajać prawdę z uwagi, że w wyniku odmowy udzielenia odpowiedzi na konkretne pytanie dostarczył by pośrednio, w sposób konkludentny  informacji o okolicznościach dotyczących odpowiedzialności karnej jego lub osoby jemu najbliższej. Jest  to fundamentalne prawo oparte na pozaustawowym kontratypie działania we własnej obronie, każdego uczestnika postępowania, nota bene w tym również świadka, biegłego, strony postępowania do nieobwiniania się i niedostarczania dowodów przeciwko sobie. Zasada nemo tenetur, chroni każdego uczestnika postępowania karnego, który zobowiązany jest do składania oświadczeń procesowych (świadka, biegłego, strony postępowania), który w razie ujawnienia przestępstwa mógłby on sam zostać narażony na odpowiedzialność karną lub osoba dlań najbliższa. Zasada nemo tenetur wobec tego chroni każdego, potencjalnego podejrzanego jeszcze przed postawieniem mu jakiegokolwiek zarzutu, od momentu popełnienia czynu (por. Z. Sobolewski: Samooskarżenie w świetle prawa karnego (nemo ipsum accusare tenetur) Warszawa 1982 r., s. 11; P. Wiliński: Zasada prawa do obrony w polskim procesie karnym, Kraków 2006 r., s. 356). Podobne stanowisko w tej kwestii zajął ETPC w Straburgu, m.in.   w sprawie Paul Serves przeciwko Francji, stwierdzając, że „nielegalną próbę przesłuchania w charakterze świadka osoby, która z dotychczasowych działań organów może wnioskować, że złożone przez nią zeznania zostaną wykorzystane w przyszłości przeciwko niej samej”- [wyrok z dnia 20 października 1997 r., RJD 1997 VI, par. 45-47 w: M. A. Nowicki: Europejski Trybunał Praw Człowieka, Orzecznictwo, t. 1 (Prawo do rzetelnego procesu sądowego), Kraków 2001, s. 42]. Należy wobec tego stwierdzić, że prawo do milczenia oraz wolność od samooskarżenia to fundamentalne prawo każdego obywatela  w demokratycznym państwie prawa i stanowi o istocie rzetelnego procesu, a organ procesowy niestety ale nie może stosować niestosownych nacisków i dążyć do zmuszenia konkretnej osoby do tego aby ujawniła okoliczności obciążające ją samą lub osobę dla niego najbliższą. Szerokie rozumienie konstytucyjnego prawa do obrony (art. 42 ust. 2 Konstytucji R. P.) jawi się zarówno w piśmiennictwie (zob. D. Dudek: Konstytucyjna wolność człowieka a tymczasowe aresztowanie, Lublin 1999, s. 202) oraz  w orzecznictwie (zob. wyrok T.K. z dnia 17 lutego 2004 r., SK 39/02, OTK-A, 2004, z. 2, poz. 7). Jak wiadomo oskarżony nie odpowiada za złożenie nieprawdziwych wyjaśnień (istnieją warunki bezkarności czynu), tak w piśmiennictwie (por. M. Siewierski: Kodeks karny. Komentarz, Warszawa 1965 r., s. 178; J. Bafia, K. Mioduski, M. Siewierski: Kodeks karny. Komentarz, Warszawa 1977, s. 663; B. Kunicka Michalska w: red.: System prawa karnego. Tom IV, O przestępstwach w szczególności, Wrocław, 1989, s. 667), jak i w judykatach (por. uchwała Sądu Najwyższego z dnia  20 czerwca 1991 r., I KZP 12/91, OSNKW 1991, z. 10-12, poz. 46; wyrok Sądu Najwyższego z dnia 21 stycznia 1982 r., II KR 338/81, OSNKW 1982, z. 3, poz. 14; wyrok Sądu Apelacyjnego w Łodzi z dnia 19 czerwca 2001 r., II AKa 74/01, OSPriPr 2002, z. 9, poz. 22) pomijając przypadki pomawiania przez oskarżonego innej osoby o popełnienie przestępstwa jemu zarzucanego, w tym i przestępstwa skarbowego, wykroczenia, wykroczenie skarbowa lub przewinienie dyscyplinarnego lub o współudział w tym przestępstwie w celu ukrycia tożsamości rzeczywistych współuczestników tego przestępstwa, a nie w celu własnej obrony, co wykracza poza granice przysługującego mu prawa do obrony i może ponosić odpowiedzialność karną z art. 234 k.k.. Należy zwrócić uwagę również na fakt, że zawarte w rozdziale III Kodeksu karnego okoliczności wyłączające odpowiedzialność karną nie są kompletne, a brak  w nich między innymi takich działań jak: działanie w granicach uprawnień (oświadczenie składane w uzasadnieniu lub w obronie praw np. skargi sądowe, odpowiedzi na zarzuty procesowe, zażalenia, doniesienia pokrzywdzonych o przestępstwie) lub obowiązków określonych w ustawie lub w przepisach wydanych na podstawie ustawy. Wówczas działanie takie nie może być przestępstwem chociaż wyczerpuje znamiona czynu zabronionego   (por. m.in. I. Andrejew: Polskie prawo karne w zarysie, Warszawa 1986, s. 173-174; K. Buchała: Prawo karne materialne, Warszawa 1989, s. 247-248; M. Cieślak: Polskie prawo karne. Zarys systemowego ujęcia, Warszawa 1990, s. 233, 250-251). Podstawowym gwarantem prawa do obrony dla oskarżonego jest przepis art. 175 k.p.k. (prawo do milczenia) oraz art. 74 § 1 k.p.k. (brak obowiązku dowodzenia swej niewinności oraz dostarczania dowodów na swoją niekorzyść). Przepisy art. 74 § 1 k.p.k. oraz art. 175 k.p.k. na podstawie wykładni systemowej wprowadzają pozaustawowy kontratyp niektórych przestępstw i rozciąga się na każdego uczestnika postępowania nota bene w tym również świadka, biegłego, strony postępowania ponieważ nie do pomyślenia byłaby bowiem sytuacja, w której prawo formułowałoby nakaz prawnokarny, aby osoba ta dostarczała dowody przeciwko sobie samej lub osoby mu najbliższej (por. W. Daszkiewicz: Glosa do wyroku Sądu Najwyższego z 28 stycznia 1975 r., IV KR 313/74, OSP 1978, z. 9, s. 378; Z. Doda, A. Gaberle: Dowody  w procesie karnym, Warszawa 1995, s. 234-235; L. Paprzycki: Glosa do uchwały Sądu Najwyższego z 20 czerwca 1991 r., I KZP 12/91, Pal. 1992, z. 1-2, s. 98-99). Podobne zdanie wyraził S.N. w uchwale z dnia 20 września 2007 r., I KZP 26/07„Nie popełnia przestępstwa fałszywych zeznań (art. 233 § 1 k.k.), kto umyślnie składa nieprawdziwe zeznania dotyczące okoliczności mających znaczenie dla realizacji jego prawa do obrony  (art. 6 k.p.k.)”. Ponadto S.N.  w uzasadnieniu  uchwały z dnia 20 września 2007 r., I KZP 26/07 wyraził pogląd prawny „Niezależnie bowiem od tego, że przepis art. 183 § 1 k.p.k. pozwala świadkowi tylko uchylić się od odpowiedzi na pytanie, na które odpowiedź stanowiłaby ujawnienie okoliczności grożących zeznającemu (lub osobie dlań najbliższej) poniesieniem odpowiedzialności za przestępstwo lub przestępstwo skarbowe i nie gwarantuje mu prawa do milczenia, to jeszcze stawia go przez dylematem: odmówić odpowiedzi na pytanie w ten sposób zwracając uwagę organu procesowego na okoliczności, o istnieniu których wolałby nie wspominać, czy też zeznawać i narazić się na odpowiedzialność karną.  Ta, leżąca u podstaw instytucji uchylania się od odpowiedzi na pytanie przez świadka zagrożonego odpowiedzialnością karną, wewnętrzna sprzeczność sprawia, że może ona mieć tylko „minimalne znaczenie praktyczne” i „jest dotknięta wadą wrodzoną, której nie jest w stanie uleczyć żadna kuracja” (P. Sowiński: Prawo świadka do odmowy zeznań w procesie karnym, Warszawa 2004, s. 126)”. To jednak nie w znikomej „skuteczności” tego unormowania należy upatrywać nietrafności ocenianych w tym miejscu poglądów. Jak to już wykazano, osobie, która złożyła zeznania w charakterze świadka co do okoliczności czynu, który miała popełnić – przysługuje kontratyp działania w granicach uprawnień, gwarantowany jej prawem do obrony (w tym także składania nieprawdziwych oświadczeń) i wolności od samooskarżenia. Stąd też pouczenie jej o treści art. 183 § 1 k.p.k. nie może być podstawą przypisania takiej osobie sprawstwa występku złożenia fałszywych zeznań, bo chroni ją przed odpowiedzialnością karną pozaustawowy kontratyp działania we własnej obronie lub obronie osoby najbliższej. Utrzymywanie, że uprawnienie określone w art. 183 § 1 k.p.k. stwarza  w takim wypadku szansę realizacji prawa do obrony  i zasady nemo tenetur byłoby przejawem hipokryzji i lekceważenia instytucji procesowych”- uzasadnienie uchwały Sądu Najwyższego z dnia 26 kwietnia 2007 r., I KZP 4/07, OSNKW 2007, z. 6, poz. 45). Uchwała S.N. z dn. 26 kwietnia 2007 r. KZP 4/07  „Nie ponosi odpowiedzialności karnej na podstawie  art. 233 § 1 k.k. osoba, która przesłuchana została  w charakterze świadka wbrew wynikającemu z art. 313 § 1 k.p.k. nakazowi przesłuchania jej jako podejrzanego”. Wyrok Sądu Apelacyjnego w Łodzi z dnia 19 czerwca 2001 r. II AKa 74/2001  Krakowskie Zeszyty Sądowe 2002/10 poz. 81  Prokuratura  i Prawo - dodatek 2002/9 poz. 22 „Nie jest dopuszczalne skazanie sprawcy fałszywych zeznań za przestępstwo określone w art. 233 § 1 k.k., jeżeli w postępowaniu karnym, w którym występował jako oskarżony, złożył uprzednio  w charakterze świadka zeznania co do okoliczności związanych  z zarzucanym mu czynem”. Wyrok Sądu Najwyższego - Izba Wojskowa z dnia 6 września 2005 r. WK 18/2005 Orzecznictwo Sądu Najwyższego w Sprawach Karnych 2005 poz. 1612 „Nie jest dopuszczalne skazanie sprawcy fałszywych zeznań za przestępstwo określone w art. 233 § 1 k.k., jeżeli postępowaniu karnym, w którym występował jako oskarżony, złożył je uprzednio w charakterze świadka co do okoliczności związanych z zarzucanym mu czynem. Skazanie takie obraża art. 6  i art. 74 § 1 k.p.k. a w rezultacie jest rażąco niesłuszne”.

 

3) Sędziowie S.N. tak jak inni sędziowie też są czasami omylni czy też ich wywód wynika z innego toku myślenia. Przy skomplikowanym zagadnieniu prawnym gdzie przepisy prawne są wysoce nieostre i trzeba sięgać nawet po wykładnie systemową, funkcjonalną i historyczną nie ma prawdy i fałszu, każde rozstrzygnięcie takiego problemu prawnego jest poprawne (umowne). Poniżej przykład dokonania przez moją osobę wykładni zagadnienia prawnego.

 

http://forumprawnicz...3?hl=zawezwanie

 

1. Przepis art. 372 k.c., który statuuje, że przerwanie lub zawieszenie biegu przedawnienia w stosunku do jednego z dłużników solidarnych nie ma skutku względem współdłużników wydaje się nie mieć tutaj zastosowania, gdyż nie można tutaj pominąć przepisów szczególnych odnośnie umów ubezpieczenia tj. art. 805 k.c.- 820 k.c.. Wobec tego w odniesieniu do meritum przedmiotowej sprawy przerywając bieg przedawnienia względem szpitala poprzez zawezwanie szpitala do próby ugodowej przerwano go również wobec ubezpieczyciela szpitala. Wniosek o zawezwanie do próby ugodowej nie skutkowałby przerwą biegu przedawnienia gdyby został wniesiony do niewłaściwego sądu lub został on złożony już po upływie trzyletniego terminu przedawnienia z art. 819 § 1 k.c.. W myśl  art. 123 § 1 k.c. bieg przedawnienia przerywa się m.in. przez każdą czynność przed sądem lub innym organem powołanym do rozpoznawania spraw lub egzekwowania roszczeń danego rodzaju albo przed sądem polubownym, przedsięwziętą bezpośrednio w celu dochodzenia lub ustalenia albo zaspokojenia lub zabezpieczenia roszczenia. Faktycznie jednak wątpliwości można nabierać analizując owe zagadnienie przez pryzmat powołanego przez ubezpieczyciela art. 442 [1] § 1 k.c. w myśl którego roszczenie  o naprawienie szkody wyrządzonej czynem niedozwolonym ulega przedawnieniu z upływem lat trzech od dnia, w którym poszkodowany dowiedział się o szkodzie i o osobie obowiązanej do jej naprawienia. Jednakże termin ten nie może być dłuższy niż dziesięć lat od dnia, w którym nastąpiło zdarzenie wywołujące szkodę. W mojej ocenie jednak określony w tym przepisie zwrot „ulega przedawnieniu z upływem lat trzech od dnia, w którym poszkodowany dowiedział się o szkodzie i o osobie obowiązanej do jej naprawienia” należy rozumieć sumarycznie w odniesieniu do konkretnych dłużników solidarnych. Bez znaczenia pozostaje zatem kwestia w jakim terminie Pan dowiedział się o ubezpieczycielu szpitala. Wynika to z tegoż, że szkoda przecież jest tutaj samoistna- jedna. Odmienny pogląd prawny prowadziłby do absurdalnego wywodu, że jedna szkoda została wyrządzona przez szpital (stricte pracownika owego szpitala), a inna szkoda przez ubezpieczyciela szpitala i domagałby się Pan zasądzenia osobnej kwoty za to samo zaistniałe zdarzenie wywołujące szkodę zarówno od szpitala i jego ubezpieczyciela. Inaczej przecież działają zobowiązania solidarne dłużników i ich implikacje. Co więcej interpretacja pojęcia „dowiedział się o szkodzie i o osobie obowiązanej do jej naprawienia” jako, że poszkodowany musi dowiedzieć się o konkretnej osobie fizycznej, a nie prawnej prowadziłoby do absurdalnego stanowiska, że poszkodowany powoływałby się  na fakt braku rozpoczęcia biegu przedawnienia. Oczywiście gdyby przyjąć takową wykładnię to ustawodawca poprzez art. 442 [1] § 1 zd. 2 k.c. stanowi, że jednakże termin ten nie może być dłuższy niż dziesięć lat od dnia, w którym nastąpiło zdarzenie wywołujące szkodę. Takie poglądu prawnego jednak osobiście nie podzielam. Co więcej nie sposób nie sposób pominąć wykładni przepisów odnośnie umów ubezpieczenia tj. art. 805 k.c.- 820 k.c. co wydaje się być tutaj kluczowe do rozstrzygnięcia quasi zagadnienia prawnego. Zgodnie z art. 805 § 1 k.c. przez umowę ubezpieczenia ubezpieczyciel zobowiązuje się, w zakresie działalności swego przedsiębiorstwa, spełnić określone świadczenie w razie zajścia przewidzianego w umowie wypadku, a ubezpieczający zobowiązuje się zapłacić składkę. Co istotne to zgodnie  z art. 819 § 1- 4 k.c. roszczenia z umowy ubezpieczenia przedawniają się z upływem lat trzech. W wypadku ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej roszczenie poszkodowanego do ubezpieczyciela o odszkodowanie lub zadośćuczynienie przedawnia się z upływem terminu przewidzianego dla tego roszczenia w przepisach o odpowiedzialności za szkodę wyrządzoną czynem niedozwolonym lub wynikłą z niewykonania bądź nienależytego wykonania zobowiązania. Bieg przedawnienia roszczenia o świadczenie do ubezpieczyciela przerywa się także przez zgłoszenie ubezpieczycielowi tego roszczenia lub przez zgłoszenie zdarzenia objętego ubezpieczeniem. Bieg przedawnienia rozpoczyna się na nowo od dnia, w którym zgłaszający roszczenie lub zdarzenie otrzymał na piśmie oświadczenie ubezpieczyciela o przyznaniu lub odmowie świadczenia. Charakter przepisu szczególnego w zakresie przedawnienia roszczeń z umowy ubezpieczenia mają normy zawarte w art. 819 k.c.. Gdy bezwzględnie obowiązujący charakter mają wszystkie normy zawarte w art. 819 k.c. uznać należy, że nie przewidują one żadnych możliwości odmiennego porozumienia stron, nie mogą być przedmiotem negocjacji, czy uzgodnienia, także na korzyść ubezpieczającego. Oznacza to, że ustalenia samych stron co do początku biegu terminu przedawnienia są nieważne (por. wyrok Sądu Najwyższego z 3 marca 2006 r., II CSK 123/05, LEX nr 175509). Jednocześnie podkreślenia wymagało, że jak wynika z § 4 art. 819 k.c. bieg terminu przedawnienia uzależniony jest od zaistnienia określonych zdarzeń. Ponieważ ustawodawca w stosunku do przerwy biegu przedawnienia posłużył się zwrotem „także”, oznacza to, że chodzi o zdarzenia o których mowa w art. 123 k.c. i dodatkowo takie, jak zgłoszenie ubezpieczycielowi tego roszczenia lub zgłoszenie zdarzenia objętego ubezpieczeniem.  W orzecznictwie przyjęto, że art. 819 § 4 k.c. rozróżnia materialną czynność, jaką jest zgłoszenie zakładowi ubezpieczeń roszczenia od czynności faktycznej, jaką jest zgłoszenie zdarzenia objętego ubezpieczeniem, gdy dokonanie tej drugiej czynności przerywa bieg przedawnienia roszczeń wynikających ze zgłoszonego zdarzenia (por. wyroki Sądu Najwyższego z 8 marca 2012 r., V CSK 165/11, LEX nr 1213430, z 21 maja 2009 r., V CSK 444/08, LEX nr 627255, z 15 października 2009 r., I CSK 59/09, LEX nr 584723, wyrok Sądu Apelacyjnego w Szczecinie z 20 września 2012 r., I ACa 300/12, LEX nr 1237836). Pogląd ów podzielił w całości również Sąd Apelacyjny w Katowicach w wyroku z dn. 25-07-2013 r., sygn. akt V ACa 251/13. Sytuacje,  w których wstrzymany zostaje bieg przedawnienia muszą być określone rygorystycznie i niewątpliwie obejmują sytuacje, gdy konieczny jest przedsąd, co do np. tego, czy ubezpieczającemu przysługuje roszczenie w stosunku do ubezpieczyciela. Równocześnie, w orzecznictwie Sądu Najwyższego nie został podzielony jednostkowy pogląd wyrażony w judykaturze, że ustalenie początku biegu przedawnienia wymaga uwzględnienia słusznego interesu uprawnionego i winno się go ustalać dla każdego przypadku osobno. Stanowisko takie zajął Sąd Najwyższy w wyroku z 17 września 2010 r., II CSK 179/10 (LEX nr 942800) w odniesieniu do początku biegu przedawnienia roszczenia o zachowek, gdy przepis art. 1007 § 1 k.c. wiąże go właśnie z określonym zdarzeniem. Należy mieć na względzie, że racjonalnie działający ustawodawca stanowiąc, że bieg przedawnienia rozpoczyna się na nowo skutek ten wiązał z nastąpienie określonego w czasie zdarzenia, a mianowicie (w przypadku art. 819 § 4 k.c.– z dniem otrzymania na piśmie oświadczenia ubezpieczyciela o przyznaniu lub odmowie świadczenia, a nie z treścią oświadczenia, zgodną z przepisami ustawy o działalności ubezpieczeniowej. Jest to równocześnie regulacja szczególna w stosunku do określonej § 1 art. 124 k.c., co nakazywało jej wykładnią ścisłą również w tym aspekcie, że regulacja § 4 art. 819 k.c.  dotyczy tylko pierwszego oświadczenia na piśmie ubezpieczyciela doręczonego zgłaszającemu roszczenie lub zdarzenie, co do zasadności zgłoszonego roszczenia. Na przeszkodzie wykładni  § 4 art. 819 k.c., że dla początku (biegu od nowa) przedawnienia ma znaczenie oświadczenie odwoławcze przewidziane w § 28 ust. 4 o.w.u. stoi również to, że ogólne warunki ubezpieczenia „zastrzeżone wyłącznie na korzyść ubezpieczonego” nie mają charakteru normatywnego. W sposób jednoznaczny wskazał na to Sąd Najwyższy w wyroku z 31 maja 2001 r., V CKN 247/00 (LEX nr 52407) stanowiąc, że są one tzw. wzorcem kwalifikowanym i wiążą strony dlatego, że stały się składnikiem umowy ubezpieczeniowej przez odwołanie się do nich. Nie mają one natomiast charakteru normatywnego i nie są źródłem prawa materialnego. Podzielam więc w wydanej opinii prawnej w całej rozciągłości stanowisko (pogląd prawny) „Prawne.org” i adw. Łukasz Nysztal. Oczywiście rację ma również użytkownik (administrator) „Takisobiektoś” w kwestii, że może Pan pozwać szpital jako ubezpieczonego, a reszta już nie jest w Pana gestii jak zachowa się ów szpital tj. czy to np. przypozwie ubezpieczyciela na podstawie art. 84 k.c.. Zgodnie z art. 84 § 1 k.p.c. strona, której w razie niekorzystnego dla niej rozstrzygnięcia przysługiwałoby roszczenie względem osoby trzeciej albo przeciwko której osoba trzecia mogłaby wystąpić z roszczeniem, może zawiadomić taką osobę o toczącym się procesie i wezwać ją do wzięcia w nim udziału. Na marginesie należy wskazać również, że zgodnie z tezą wyroku Sądu Najwyższego - Izba Cywilna  z dnia 19 marca 2009 r. IV CSK 492/2008 „Sąd może nie uwzględnić przedawnienia dochodzonej należności, jeśli powołanie takiego zarzutu jest sprzeczne z zasadami współżycia społecznego. Takie działanie lub zaniechanie nie jest uważane za wykonywanie prawa i nie korzysta z ochrony” czy też teza wyroku S.N. z dnia 27 czerwca 2001 r., II CKN 604/00 „Sąd wyjątkowo może nie uwzględnić zarzutu upływu terminu przedawnienia roszczenia – także wynikającego ze stosunku pomiędzy przedsiębiorcami – jeżeli jego podniesienie przez pozwanego jest nadużyciem prawa”. Oczywistym jest zaś, że roszczenie przedawnione nadal istnieje, a tylko zmienia swój charakter, mianowicie z roszczenia cywilnego staje się roszczeniem niezupełnym (naturalnym)  [zob. uchwała Sądu Najwyższego z 10 listopada 1995 r. (III CZP 156/95 OSNC 1996/3/31].  Co prawda wszyscy doskonale zdajemy sobie sprawę, że ubezpieczyciel to szybki i pewny płatnik posiadający gigantyczne środki pieniężne. Jednak nic jeszcze nie jest straconego. Nie ma co ubolewać również tym bardziej, że w przypadku spraw niejasnych, błędów lekarskich ubezpieczyciela nie uznają szybko swoich błędów i sprawy często kończą się w sądzie. To samo tyczy się zresztą ubezpieczyciela w ramach OC pojazdów, gdzie  w przypadku braku uznania roszczenia lub jego znacznego zaniżenia sprawy mają swój finał  w sądzie. Wydaje się więc, że ów spór ma wymiar sensu stricto dyskursu akademickiego nie mającego większego znaczenia na Pana sytuację prawną w przedstawionej sprawie, gdyż z bardzo wysokim prawdopodobieństwem ubezpieczyciel odmówiłby Panu wypłaty odszkodowania i zadośćuczynienia co też słusznie zauważył wypowiadający się w temacie adw. Łukasz Nysztal co jest też przez moją osobę akceptowane w całej rozciągłości. Innymi słowy nie ma dla Pana aż tak dużego znaczenie z kim będzie się Pan sądził w procesie o zapłatę. Tym bardziej, że mamy do czynienia ze szpitalem jako instytucją państwową, a nie osobą fizyczną, która może być niewypłacalna. Owe zagadnienie można byłoby demonizować gdyby faktycznie Pan pozywał osobę fizyczną gdzie można się obawiać o niewypłacalność dłużnika. Na marginesie pragnę przytoczyć pojawiające się właśnie błędy osób poszkodowanych w wypadkach komunikacyjnych gdzie zamiast do T.U. poszkodowani występują niekiedy bezpośrednio wobec sprawcy szkody. A w przypadku wadliwego zachowania się sprawcy szkody w sądzie np. braku przypozwania ubezpieczyciela  i niewypłacalności sprawcy jako osoby fizycznej może powstać problem co do uzyskania odszkodowania i zadośćuczynienia. Natomiast T.U. to pewny i szybki płatki, gdyż dysponuje zazwyczaj pokaźnym kapitałem pobierając od milionów osób, właścicieli pojazdów mechanicznych składki pieniężne  w ramach obowiązkowej polisy OC oraz nałożone są przez ustawodawcę bardzo krótkie terminy na likwidację szkody i wypłatę należnych świadczeń odszkodowawczych. Ma to szczególne znaczenie w przypadku znacznych szkód osobowych, gdzie świadczenia na rzecz poszkodowanego w wypadku komunikacyjnym sięgają setek tysięcy złotych. W tym miejscu wypada zaznaczyć, że w Polsce uzyskiwano kwoty odszkodowania  i zadośćuczynienia sięgające nawet 1,5 mln złotych. Zgodnie z art. 36 ust. 1 ustawy z dnia 22 maja 2003 r.   o ubezpieczeniach obowiązkowych, Ubezpieczeniowym Funduszu Gwarancyjnym i Polskim Biurze Ubezpieczycieli Komunikacyjnych (tekst. jedn. Dz. U. z 2003 r. Nr 124, poz. 1152  ze zm.) odszkodowanie ustala się i wypłaca w granicach odpowiedzialności cywilnej posiadacza lub kierującego pojazdem mechanicznym, najwyżej jednak do ustalonej w umowie ubezpieczenia sumy gwarancyjnej. Suma gwarancyjna nie może być niższa niż równowartość     w złotych: 1) w przypadku szkód na osobie – 5 000 000 euro w odniesieniu do jednego zdarzenia, którego skutki są objęte ubezpieczeniem bez względu na liczbę poszkodowanych, 2) w przypadku szkód w mieniu – 1 000 000 euro w odniesieniu do jednego zdarzenia, którego skutki są objęte ubezpieczeniem bez względu na liczbę poszkodowanych – ustalana przy zastosowaniu kursu średniego ogłaszanego przez Narodowy Bank Polski obowiązującego w dniu wyrządzenia szkody. Istota i sens tej umowy ubezpieczenia polega na przejęciu przez ubezpieczyciela obowiązku naprawienia szkody wyrządzonej przez ubezpieczonego posiadacza lub osobę kierująca pojazdem, tak że wierzyciel może dochodzić odszkodowania wprost od zakładu ubezpieczeń, z pominięciem sprawcy szkody (actio directa). Wniesienie sprawy cywilnej wobec skazanego (sprawcy szkody) nie jest dobrym rozwiązaniem, gdyż sprawca może być niewypłacalny i wyrok będzie jedynie papierowy- nie będzie można w praktyce wyegzekwować zasądzonej sumy pieniężnej. To samo tyczy się orzeczenia wobec sprawcy szkody nawiązki czy też obowiązku naprawienia szkody w wyroku skazującym, gdzie T.U. odliczy sobie owe zasądzone kwoty, które poszkodowany może nie móc ściągnąć nawet  w drodze egzekucji komorniczej. Optymalnym rozwiązaniem jest skierowanie roszczenia bezpośrednio do ubezpieczyciela, gdzie nie ma potrzeby czekać na prawomocny wyrok skazujący w sprawie karnej. Zgodnie z art. 13 ust. 1 ustawy z dnia 22 maja 2003 r. o ubezpieczeniach obowiązkowych, Ubezpieczeniowym Funduszu Gwarancyjnym i Polskim Biurze Ubezpieczycieli Komunikacyjnych (tekst. jedn.  Dz. U. z 2003 r. Nr 124, poz. 1152 ze zm.) zakład ubezpieczeń wypłaca odszkodowanie lub świadczenie z tytułu ubezpieczenia obowiązkowego na podstawie uznania roszczenia uprawnionego z umowy ubezpieczenia  w wyniku ustaleń, zawartej z nim ugody lub prawomocnego orzeczenia sądu. W przypadku zaistnienia przesłanek zawartych w art. 43 i 110 przedmiotowej ustawy ubezpieczyciel będzie mógł ewentualnie wystąpić w stosunku do sprawcy wypadku i właściciela pojazdu mechanicznego którym  wyrządzono szkodę roszczeniem regresowym. 

Konstatując w takim stanie rzeczy kwestia przedawnienia roszczenia wobec ubezpieczyciela przez pryzmat poczynionych w Pana sprawie ustaleń i wywodu prawnego nie ma doniosłego znaczenia prawnego, gdyż prawnie obojętne jest w zasadzie czy będzie się Pan domagał zapłaty od szpitala czy też od jego ubezpieczyciela. Kwestie regulujące stosunek prawny pomiędzy szpitalem i jego ubezpieczycielem jest odrębną kwestą prawną. Brak więc podstaw faktycznych i prawnych aby owe rozstrzygnięte zagadnienie w temacie (z odmiennym zaprezentowanym poglądem prawnym co poniekąd wywołane jest skomplikowaną materią prawną i niespójną nawet linią orzeczniczą S.N. w tym poglądami w doktrynie i w piśmiennictwie) podnosić do rangi kluczowego problemu mającego istotne znaczenia na byt Pana praw i skuteczności dochodzenia roszczenia przed właściwym miejscowo i rzeczowo sądem. Skupić należy się trzeba niejako w istocie nad kwestią skutecznego wykazania błędu lekarskiego (co na pewno będzie nie lada problemem) mając na uwadze generalną zasadę rządzącą procesem cywilnym- dowodzenia po myśli art. 6 k.c., który statuuje, że ciężar udowodnienia faktu spoczywa na osobie, która z faktu tego wywodzi skutki prawne oraz art. 232 zd. 1 k.p.c. w myśl którego strona zobowiązana jest wskazywać dowody dla stwierdzenia faktów z których wywodzi skutki prawne. Mając na uwadze zaprezentowane argumenty zagadnienie prawne zostało niemniej jednak rozstrzygnięte jak w petitum przedmiotowego wywodu prawnego.

Odpowiedz