←  Orzecznictwo

Forumprawnicze.info

»

Zasiedzenie z urzędu

Prawne.org - zdjęcie Prawne.org 03 kwi 2015

Postanowienie
Sądu Najwyższego
z dnia 20 marca 2014 r.
II CSK 279/13
 

1. Kwalifikacja posiadania jako samoistnego lub zależnego, jest oceną prawną i wiąże się z subsumcją ustalonego stanu faktycznego pod określoną normę prawną, co należy do sądu, a strona ma obowiązek udowodnić tylko fakty istotne dla rozstrzygnięcia (art. 227, art. 232 k.p.c.).

2. Nie ma wystarczającej podstawy do przyjęcia, że pojęcie z art. 610 § 1 k.p.c. - "orzeczenie" obejmuje również przepisy regulujące sposób gromadzenia i ustalania faktów stanowiących podstawę orzeczenia wydanego w sprawie o stwierdzenie nabycia spadku. W sprawie o stwierdzenie nabycia spadku sposób gromadzenia i ustalania faktów reguluje art. 670 k.p.c., który nakłada na sąd obowiązek gromadzenia z urzędu materiału dowodowego mającego na celu ustalenie, kto jest spadkobiercą.

3. W sprawie o stwierdzenie zasiedzenia nieruchomości, mimo że skutki upływu terminu zasiedzenia następują z mocy prawa, brak jest podstaw do przyjęcia, że interes publiczny i ochrona porządku prawnego wymagają orzekania z urzędu o nabyciu w tym trybie własności w każdym wypadku złożenia wniosku o stwierdzenie zasiedzenia.

 

Uzasadnienie

 

Postanowieniem z dnia 15 czerwca 2012 r. Sąd Rejonowy w Brzezinach oddalił wniosek Ireny S. o stwierdzenie zasiedzenia nieruchomości położonej w K. przy ul. L. nr 2, oznaczonej w ewidencji gruntów jako działka nr 583/4, o powierzchni 0,0755 ha. Ustalił, że uprzednio nieruchomość stanowiła własność teściowej wnioskodawczyni Marianny S., zmarłej w 2004 r.; obecnie właścicielem nieruchomości jest Tadeusz S., teść wnioskodawczyni. Wnioskodawczyni w 1979 r. zawarła związek małżeński z Czesławem S., synem Marianny S. Na nieruchomości znajdował się wówczas niewykończony dom - bliźniak. Małżonkowie na podstawie ustnej umowy z Marianną S. zajęli część domu i mieli ją wykończyć; ta część nieruchomości miała być ich. Wnioskodawczyni podejmowała rozmowy dotyczące przeniesienia własności, jednakże teściowa twierdziła, że formalności dużo kosztują, a małżonkowie dostali dom i mają go wykańczać.

Wnioskodawczyni z mężem przeprowadzili wszystkie prace wykończeniowe, wstawili okna, położyli podłogi, zainstalowali centralne ogrzewanie, wybudowali taras, położyli chodnik, wykonali elewację zewnętrzną, posadzili drzewa i krzewy. Właścicielka nie ingerowała w wykonywanie tych prac, ewentualnie pokrywała koszty kupna materiałów. Koszty remontów finansował głównie Czesław S., on też dysponował kupionym w tym celu materiałem. W drugiej części domu zamieszkał Jan S., brat Czesława S., z rodziną. Cała nieruchomość składała się z trzech działek. Na jednej mieszkała Marianna S. z mężem, na dwóch pozostałych był zlokalizowany dom bliźniak. Ogrodzenie znajdowało się tylko pomiędzy działkami matki i synów. Płot pomiędzy działkami zajmowanymi przez wnioskodawczynię i Jana S. został postawiony około siedmiu lat temu, wcześniej zaś, 10 lat temu, posadzono na granicy tych działek tuje. Ogrodzenie zewnętrzne działki zostało wymienione około 1995 r., a koszty ponieśli Jan i Czesław S. Od 2004 r. małżonkowie żyją w rozłączeniu. Czesław S. wyprowadził się z domu, jednakże przychodzi na nieruchomość, zajmuje się pracami na zewnątrz budynku, przycina drzewa, odśnieża, zbiera śmieci. W domu zamieszkuje wnioskodawczyni z córkami, zięciem i wnukiem. W 2000 r. Marianna S., po dokonaniu podziału działek, działkę z domem zajmowanym przez Jana S. darowała jemu, a działkę z domem, w którym zamieszkiwała, synowi Pawłowi, część zaś nieruchomości darowała synowi Tadeuszowi, a część z domem, w którym zamieszkiwała wnioskodawczyni z mężem, pozostała jej własnością. Po jej śmierci, na skutek dziedziczenia testamentowego, właścicielem stał się jej mąż Tadeusz S. Marianna S. nie rozporządziła tą częścią nieruchomości ze względu na złe stosunki pomiędzy synem i synową. O tych darowiznach wnioskodawczyni nie została powiadomiona. Do 2000 r. podatek od nieruchomość w wymiarze 1/3 części opłacała wnioskodawczyni wraz z mężem. Opłaty za energię elektryczną i wodę do 2004 r. uiszczał Czesław S., a potem wnioskodawczyni. W 2011 r. Jan S. pokrył cały budynek dachem.

Sąd Rejonowy wskazał, że na wnioskodawczyni ciążył obowiązek udowodnienia rodzaju władztwa, nie udowodniła jednak, że jej posiadanie było posiadaniem samoistnym. Na taką kwalifikację władztwa wykonywanego przez wnioskodawczynię nie pozwalało zamieszkiwanie na nieruchomości, ponieważ wnioskodawczyni wiedziała, że nieruchomość stanowi majątek rodziny S. i wolą wszystkich było, aby ta część nieruchomości była jej męża. Rzeczywistym dysponentem nieruchomości była Marianna S. i jej mąż, a nie wnioskodawczyni i jej córki. Sprawa o zasiedzenie jest próbą przeciwdziałania żądaniu wydania nieruchomości zgłoszonego przez teścia, a nie wynikiem posiadania nieruchomości prowadzącego do nabycia własności.

Apelacja wnioskodawczyni została oddalona postanowieniem Sądu Okręgowego w Łodzi z dnia 22 stycznia 2013 r. Sąd ten zaaprobował ustalenia faktyczne i ocenę prawną Sądu pierwszej instancji. Wskazał, że wnioskodawczyni nie zdołała w toku postępowania udowodnić, że ona i jej córki posiadały nieruchomość samoistnie przez czas wymagany do nabycia własności. Sąd wskazał, że co prawda wnioskodawczyni wykazała, iż uzyskała władztwo nad nieruchomością, ale nie przedstawiła dowodu, aby było to władanie właścicielskie. Oddanie nieruchomości młodym małżonkom do korzystania i użytkowania mogło stanowić pomoc w zorganizowaniu im życia, ale nie uzasadniało poczytywania siebie za właściciela, przy czym takiego przekonania nie miał też Czesław S., mąż wnioskodawczyni. Przeciwko kwalifikacji posiadania wnioskodawczyni jako samoistnego przemawiał brak jej sprzeciwu wobec podjętego w 2011 r. przez Jana S. remontu całego dachu, a przede wszystkim dokonanie w 2000 r. podziału nieruchomości, co oznacza, że do tego roku dysponentem nieruchomości była Marianna S., a potem jej mąż.

W skardze kasacyjnej wnioskodawczyni zarzuciła naruszenie art. 172 § 1 i 2 w związku z art. 336 i 339 k.c. przez przyjęcie, że nie była samoistnym posiadaczem nieruchomości, podczas gdy z ustalonego stanu faktycznego wynikało, iż początkowo z mężem, a następnie samodzielnie władała nieruchomością jak właściciel. Zarzuciła także naruszenie art. 670 i 677 § 1 w związku z art. 610 § 1 oraz art. 328 § 2 w związku z art. 391 i art. 13 § 2 k.p.c. przez pominięcie, że w sprawie istniały podstawy do stwierdzenia zasiedzenia nieruchomości na rzecz wnioskodawczyni i jej męża Czesława S., do majątku wspólnego małżonków. Ponadto zarzuciła naruszenie art. 386 § 4 w związku z art. 13 § 2 w związku z art. 670 i 677 § 1 w związku z art. 610 § 1 k.p.c. przez nieuchylenie przez Sąd Okręgowy zaskarżonego postanowienia i nieprzekazanie sprawy Sądowi pierwszej instancji ze względu na to, że Sąd ten nie rozstrzygnął istoty sprawy, tzn. zaniechał zbadania z urzędu przesłanek zasiedzenia nieruchomości przez wnioskodawczynię i Czesława S. Skarżąca domagała się uchylenia zaskarżonego postanowienia i przekazania sprawy Sądowi Okręgowemu do ponownego rozpoznania.

Sąd Najwyższy zważył, co następuje:

Oddalając apelację, Sąd Okręgowy podzielił ocenę Sądu pierwszej instancji, że wnioskodawczyni nie była samoistnym posiadaczem nieruchomości, nie udowodniła bowiem, że jej posiadanie miało charakter samoistny. Z taką wykładnią art. 172, 336 i 339 k.c. nie można się zgodzić, (...) uszło bowiem uwagi Sądów, że art. 339 k.c. ustanawia domniemanie samoistności posiadania, stanowiąc, iż ten kto rzeczą faktycznie włada, jest posiadaczem samoistnym. Domniemanie to ma charakter domniemania prawnego, co oznacza, że związek między faktem istotnym dla sprawy a innymi ustalonymi faktami wynika z przepisu. Do ustalenia posiadania samoistnego wystarczy więc - jako przesłanka domniemania - dowód faktycznego władania rzeczą (corpus), nie trzeba natomiast dowodzić władania rzeczą dla siebie jak właściciel (animus rem sibi habendi cum animo domini). Ustanawiając domniemanie samoistnego posiadania, ustawodawca przesądził, że faktyczne władanie rzeczą nie oznacza ani dzierżenia, ani posiadania zależnego rzeczy.

Domniemanie przewidziane w art. 339 k.c. jest usuwalne, jednak do chwili obalenia wiąże sąd (art. 234 k.p.c.), a ponieważ domniemania, co do zasady, derogują ogólną zasadę rozkładu ciężaru dowodu ustanowioną w art. 6 k.c., ciężar dowodu obarcza stronę przeczącą okolicznościom wynikającym z domniemania. Tak więc strona, uczestnik postępowania nieprocesowego, może obalić domniemanie prawne przez udowodnienie prawdziwości twierdzenia o faktach przeciwnych twierdzeniom wynikającym z domniemania. W okolicznościach sprawy oznacza to, że obowiązek wykazania, iż posiadanie wnioskodawczyni i jej męża było posiadaniem zależnym lub dzierżeniem, ciążył na uczestnikach kwestionujących wniosek.

Sąd Okręgowy nie wskazał takich okoliczności faktycznych, które podważałyby zastosowanie w sprawie domniemania przewidzianego w art. 339 k.c. i świadczyły, że władanie nieruchomością przez wnioskodawczynię było posiadaniem zależnym lub dzierżeniem, przy czym charakteru tego władztwa nawet nie zakwalifikował. Nie można w szczególności zgodzić się ze stanowiskiem, że okolicznością wyłączającą samoistne posiadanie była świadomość wnioskodawczyni, iż nieruchomość stanowi majątek rodziny S. Wiedza co do rzeczywistego stanu prawnego nieruchomości nie ma związku z charakterem posiadania, a może jedynie decydować o dobrej lub złej wierze posiadacza. Podobnie, w płaszczyźnie dobrej lub złej wiary należy ocenić rozmowy posiadacza z właścicielem co do potrzeby formalnego przeniesienia własności, definicja posiadania bowiem pomija okoliczności, w jakich doszło do objęcia nieruchomości we władanie (art. 336 k.c.).

W orzecznictwie Sądu Najwyższego zostało już wyjaśnione, że posiadacz nieruchomości może korzystać z zasiedzenia, choćby przez cały czas posiadania był świadomy tego, że wykonywane prawo mu nie przysługuje (por. postanowienie z dnia 28 maja 1997 r., III CKN 79/97, nie publ.). Świadomość posiadacza, że wykonywane wobec rzeczy prawo mu nie przysługuje (albo przysługuje) ma więc znaczenie jedynie do oceny jego złej lub dobrej wiary i w związku z tym decyduje o tym, jaki okres niezbędny jest do zasiedzenia. Do oceny charakteru posiadania wnioskodawczyni bez znaczenia była też okoliczność, że właścicielka nieruchomości w 2000 r. rozporządziła jej częścią. Właściciel, a więc podmiot, któremu w granicach zakreślonych treścią art. 140 k.c. przysługuje prawo własności, zawsze może swoim prawem rozporządzić, zarówno przez czynność między żyjącymi, jak i czynność na wypadek śmierci; żadna z tych czynności nie wymaga zgody posiadacza i może nastąpić bez jego wiedzy. Z czynności podejmowanych przez właściciela w zasadzie tylko powództwo wydobywcze oddziaływa na sferę interesów posiadacza, prowadzi bowiem do przerwania biegu zasiedzenia (art. 175 w związku z art. 123 § 1 pkt 1 k.c.). Jeżeli zatem zostało ustalone, że wnioskodawczyni wraz z mężem zajęli nieruchomość w 1979 r., wykończyli budynek w celu zamieszkiwania w nim, sadzili drzewa i krzewy, płacili podatki i inne należności związane z posiadaniem nieruchomości i utrzymali się w posiadaniu nieruchomości przez 30 lat, to skarżąca ma rację wskazując, iż sąd przez stwierdzenie, że wnioskodawczyni nie udowodniła charakteru posiadania, naruszył art. 336 i 339 k.c. (...)

Postępowanie w sprawie o stwierdzenie zasiedzenia nie zostało uregulowane w przepisach kodeksu postępowania cywilnego w sposób samodzielny. Zawarte w art. 610 § 1 k.p.c. odesłanie do postępowania o stwierdzenie nabycia spadku jest ograniczone, obejmuje bowiem tylko "ogłoszenie" i "orzeczenie", przy czym ustawodawca nakazuje te regulacje w postępowaniu o stwierdzenie zasiedzenia stosować odpowiednio. Nie ma wystarczającej podstawy do przyjęcia, że użyte w art. 610 § 1 k.p.c. pojęcie "orzeczenie" obejmuje również przepisy regulujące sposób gromadzenia i ustalania faktów stanowiących podstawę orzeczenia wydanego w sprawie o stwierdzenie nabycia spadku.

W sprawie o stwierdzenie nabycia spadku sposób gromadzenia i ustalania faktów reguluje art. 670 k.p.c., który nakłada na sąd obowiązek gromadzenia z urzędu materiału dowodowego mającego na celu ustalenie, kto jest spadkobiercą. Nie ma powodów, aby wątpić, że ograniczenie zakresu odesłania wynikającego z art. 610 § 1 k.p.c. nie było przez ustawodawcę zamierzone. W sprawie o stwierdzenie nabycia spadku element oficjalności wynikający z potrzeby ochrony interesu publicznego i porządku prawnego jest znacznie większy niż w innych kategoriach spraw toczących się w postępowaniu nieprocesowym, dlatego art. 677 k.p.c., funkcjonujący w tym postępowaniu w ścisłym powiązaniu z art. 670 k.p.c., wprost dopuszcza odstępstwo od zasady związania sądu żądaniem (art. 321 § 1 k.p.c.). Sąd w sprawie o stwierdzenie nabycia spadku musi uregulować sytuację prawną po osobie zmarłej, a więc po osobie, która nie może już oddziaływać na sferę swoich interesów. W związku ze śmiercią powstaje też potrzeba ochrony interesów innych uczestników obrotu, zatem ustawodawca postanowieniu o stwierdzeniu nabycia spadku przypisał szczególną moc dowodową (art. 1027 k.c.), a do jego zmiany przewidział szczególne postępowanie (art. 679 k.p.c.).

W sprawie o stwierdzenie zasiedzenie nieruchomości, mimo że skutki upływu terminu zasiedzenia następują z mocy prawa, nie ma podstaw do przyjęcia, iż interes publiczny i ochrona porządku prawnego wymagają orzekania z urzędu o nabyciu własności w każdym wypadku złożenia wniosku o stwierdzenie zasiedzenia. Potrzeba uregulowania stanu prawnego nieruchomości nie może być tu decydująca, skoro jako zasadę przyjąć należy, że nie ma nieruchomości niczyich. Nieruchomość ma właściciela, a ponadto nie można wykluczyć, że samoistny posiadacz, na rzecz którego upłynął już termin nabycia prawa, może nie być zainteresowany w potwierdzeniu nabycia własności, np. ze względu na obowiązki publicznoprawne wiążące się z własnością. Brak zatem orzeczenia o zasiedzeniu nieruchomości nie wpływa na bezpieczeństwo obrotu, uwzględniwszy powszechność ksiąg wieczystych oraz związane z wpisami w tych księgach domniemania i rękojmię wiary publicznej ksiąg wieczystych.

Należy zatem zgodzić się z poglądem wypowiadanym już wcześniej w orzecznictwie (por. uchwała Sądu Najwyższego z dnia 12 czerwca 1986 r., III CZP 28/86, OSNCP 1987, nr 5-6, poz. 74, oraz postanowienia Sądu Najwyższego z dnia 13 października 2010 r. I CSK 582/09, OSP 2013, nr 9, poz. 93, i z dnia 15 września 2011 r. II CSK 657/10, nie publ.), że ograniczenie przez ustawodawcę odesłania do "orzeczenia" nie obejmuje art. 670 k.p.c. W tym zakresie Sąd Najwyższy nie podziela więc stanowiska skarżącej, że sąd, jeżeli ocenił, iż nie była ona samoistnym posiadaczem nieruchomości, miał obowiązek z urzędu przeprowadzić postępowanie dowodowe w celu ustalenia, kto był takim posiadaczem przez czas wymagany do zasiedzenia, a w szczególności, czy był to jej mąż Czesław S. (...)

Nie można jednak pominąć, że materiał dowodowy może wskazywać, iż kto inny niż osoba wskazana we wniosku nabyła własność przez zasiedzenie. Należy przyjąć, że wtedy sąd powinien zwrócić uwagę uczestnikom na możliwość modyfikacji wniosku, a osobę tę, jeżeli żyje i nie jest uczestnikiem postępowania, wezwać do udziału w sprawie (art. 510 § 2 k.p.c.). Należy jednak zaznaczyć, że domaganie się przez wnioskodawcę (uczestnika) stwierdzenia nabycia własności na rzecz innej osoby niż on sam może nastąpić tylko wtedy, gdy zostanie wykazany interes prawny wnioskodawcy (art. 609 § 1 w związku z art. 510 § 1 k.p.c.; por. postanowienie Sądu Najwyższego z dnia 17 października 2012 r., I CSK 51/12, nie publ.).

Podstawy zwrócenia przez sąd uczestnikom postępowania uwagi na potrzebę modyfikacji wniosku należy upatrywać w stosowanym odpowiednio art. 677 zdanie pierwsze w związku z art. 609 § 1 k.p.c. Ustawodawca, czyniąc legitymowanym do wszczęcia postępowania o stwierdzenie zasiedzenia zainteresowanego, a więc osobę, której praw dotyczy wynik postępowania (art. 510 § 1 k.p.c.), przesądził, że wnioskodawca jest zainteresowany nie tylko wszczęciem postępowania o stwierdzenie zasiedzenia, jako takiego, ale jest zainteresowany treścią orzeczenia, ponieważ będzie ona oddziaływać na sferę jego interesów. Wszczynając zatem postępowanie lub biorąc w nim udział i składając określonej treści wniosek, wnioskodawca (uczestnik) poszukuje ochrony interesu prawnego. Tak zatem ukształtowana przez ustawodawcę legitymacja procesowa w powiązaniu z ograniczoną kompetencją sądu do działania z urzędu, wynikającą jasno z ujętych w art. 610 § 1 k.p.c. granic odesłania, o czym była mowa, wskazują, że przedmiot orzeczenia sądu nie może być oderwany od treści wniosku. (...)

Z tych przyczyn, na podstawie art. 39815 § 1 k.p.c., orzeczono, jak w sentencji.

 

 

 

 

Odpowiedz