←  Prawo pracy

Forumprawnicze.info

»

Zus zabrał mi macierzyński i rodzicielski,...

Mamila - zdjęcie Mamila 17 cze 2019

ZUS zabrał mi macierzyński i rodzicielski dwa razy.

Od początku. Będzie bardzo długo.

Po zakończeniu studiów w 2016r oraz okresu wakacyjnego postanowiłam zacząć szukać pracy. Długo nic nie umiałam znaleźć. Jakoś w styczniu 2017 okazało się, że jestem w ciąży. Z tą chwilą o pracę było jeszcze trudniej, jako że nie potrafiłam nie przyznać się do ciąży podczas rozmowy kwalifikacyjnej – nie lubię oszukiwać. Za każdym razem okazywało się, że nagle nie mogą mnie przyjąć bo zawsze coś – każda praca dla kobiety ciąży okazuje się być za ciężka i niebezpieczna J Koniec końców zatrudniłam się u teścia, bo jemu akurat odszedł jeden kelner i nie umiał nikogo znaleźć w zastępstwie więc wskoczyłam na jego miejsce i z początkiem lutego zaczęłam pracę – wszystko legalnie.

Niestety w maju zaczęłam coraz gorzej się czuć i coraz częściej bolał mnie brzuch więc za radą lekarza ginekologa poszłam na L4. Tydzień później już pierwszy raz trafiłam do szpitala, a do końca ciąży jeszcze kilka razy byłam hospitalizowana. Czas w domu był czasem, w którym w większości nie ruszałam się z łóżka bo nie byłam w stanie.

W okolicach lipca przyszło pierwsze pismo z ZUS do mnie i do firmy aby wyjaśnić dlaczego pracowałam u teścia i w jakich okolicznościach do tego doszło oraz musieliśmy przesłać wszystkie możliwe dokumenty (m.in. umowę o pracę, badania lekarskie, książeczkę sanepidowską i książeczkę ciąży, wykaz godzin pracy). Mimo naszych starań ZUS postanowił, że nic mi się nie należy – ani chorobowe, ani macierzyński, ani rodzicielski, bo umowa zawarta rzekomo dla pozoru, w związku z czym kasują moją dokumentację. W tym momencie wzięliśmy adwokata. Błąd. Gamoń wysłał odwołanie o dwa dni za późno. W tym momencie wszystko przepadło bo tak się tego ZUS i sąd doczepił, że nie mogłam nawet się bronić. Sprawa przegrana przez gapiostwo człowieka, któremu się powierzyło sprawy jako profesjonaliście. Żadne następne odwołania nic nie dali, bo się przyczepili do tego, że tamto on wysłał za późno. Nic mi się nie należy.

Minął okres, w którym w normalnych warunkach byłabym na macierzyńskim i rodzicielskim i wróciłam do pracy – wrzesień 2018r. Znowu schody. Po pierwsze dlatego, że znowu okazuje się, że jestem w ciąży – co jest mi ewidentnie nie na rękę mając na uwadze tamte rewelacje. Po drugie dlatego, że po miesiącu pracy okazuje się, że moje składki nie trafiają do ZUS – system kompletnie odrzuca. Kadrowa oraz prawnik(inny już) radzą podpisać nową umowę. Jak to skoro tamta umowa przecież nie wygasła! Jestem w dalszym ciągu zatrudniona przecież. Ale nic. Umowa podpisana, przy okazji trochę zmieniona pozycja – kelner+ pomoc menadżera. I wszystko cacy. A no nie, bo pół października spędziłam w szpitalu i na L4 bo zagrożenie poronieniem. Ale poprawiło mi się na tyle, że wróciłam do pracy. Robiłam nie tylko za kelner, robiłam zamówienia z makro, jeździłam z wynosami, ogarniam jako tako stronę internetową i facebooka (dwa ostatnie nadal na macierzyńskim bo to moje zadanie i już), ogólnie dużo różnych innych rzeczy. Aż z nowym rokiem znowu trafiłam do szpitala z porodem zagrażającym. Dwa tygodnie w szpitalu i drugie dwa L4. Tydzień popracowałam i ginekolog kazał mi iść na zwolnienie żeby nie przekombinować. Koniec końców urodziłam wcześniaka (36tyg.) . i w marcu dostałam pismo z Zus. Prowadzą śledztwo i muszę złożyć wyjaśnienia do 18 kwietnia. Tak też zrobiłam, a teraz 5 czerwca dostałam pismo, że wydłużają sobie czas na podjęcie decyzji w mojej sprawie do 28 czerwca. Czekam i nie wiem co będzie. Pewnie znowu odmowna decyzja. Nie mam pomysłów już co robić.

Czy jest na to jakiś sposób? Poza tym chciałabym te pieniądze dostać – w końcu pracowałam, a po rodzicielskim wracam i nadal będę pracować. Pewnie do końca życia będę tam pracować bo chcę, bo lubię. A nie chcę teraz malucha porzucać do żłobka tylko spędzić z nią przynajmniej ten rok, tak po ludzku..

 

 

Odpowiedz